Tak jak obiecałam jest weekend i jest kolejna część opowiadania. Mam nadzieję, że będzie się podobać. Dobra ja nie rozpisuje się tu za dużo tylko zapraszam na kolejną cześć./ Ada
Dr Consalida i Profesor Falkowicz: „ Niewinna przygoda, Wielka miłość” cz..35
Wszyscy wyszli z gabinetu. Profesor z córką poszli do Wiktorii, a Agata do hotelu. Mężczyzna z córką weszli do Sali:
T: Mama, mama
W: Tosia, co ty tu robisz?
F: Mała bardzo chciała przyjść do ciebie. Jak się dziś czujesz kochanie?
Profesor usiadł koło żony i wziął dziewczynkę na kolana
W: Dzisiaj już trochę lepiej. Ale nadal mnie wszystko boli
Do Sali weszła Hana:
H: Witam rodzinkę
W: Cześć
H: Jak się czujesz?
W: Już jest lepiej
F: Hana i jak badania?
H: Na szczęście okazało się, że jest wszystko dobrze. Wiktoria jest trochę poobijana, ale dziecko ma się dobrze
T: A to chłopiec czy dziewczynka?
H: Tosiu jak na razie to dzidziuś jest za mały i nie mogę Ci powiedzieć czy będziesz miała braciszka czy siostrę, ale jak mama z tatą będą wiedzieć to na pewno Ci powiedzą
T: Mamo obiecujesz?
W: Obiecuję kochanie. Hana a kiedy będę mogła stąd wyjść?
H: Aż tak Ci u nas źle? Myślę, że zostawię Cię jeszcze dzisiaj na obserwacji, ale jutro już będziesz mogła wyjść. A teraz wybaczcie, ale muszę iść dalej
T: Papa
Hana wyszła z Sali:
W: Andrzej będziesz mi musiał przywieść jakieś rzeczy
F: Dobrze kochanie pojadę potem
Nagle zadzwonił telefon Falkowicz:
Ad: Andrzej potrzebuje Cię
F: Co tym razem?
Ad: Był wypadek i nie ma, kto operować
F: No dobra zaraz przyjdę, na którym operujesz?
Ad: 2 dzięki stary
Adam rozłączył się:
W: Kto to był?
F: Adam potrzebuje pomocy przy operacji
W: A co z Tosią?
T: Ja chce zostać z mamą
W: Dobrze Tosiu
F: To ja idę. Przyjdę od razu jak skończę
W: Spokojnie kochanie nami się nie martw poradzimy sobie prawda skarbie?
T: Tak tato idź
Andrzej wyszedł z Sali:
W: To powiedz Tosiu gdzie byłaś?
T: U cioci Agaty
W: A czemu nie w domu?
T: Bo ciocia powiedziała, ze tata to bohater i pojechał cię uratować. Mamusiu to prawda cio mówi ciocia?
W: Tak kochanie twój tatuś to prawdziwy bohater
Wiktoria rozmawiała z córką, kiedy mała zasnęła. Po paru godzinach przyszedł Andrzej:
F: Już jestem kochanie
W: Cicho bo obudzisz małą
F: Dobrze przepraszam. Długo śpi?
W: Tak z dwie-trzy godziny. Andrzej to może jedź mi teraz po te ubrania. Tośka będzie jeszcze spała z godzinę to zdążysz przyjechać
F: Masz rację, dobrze już jadę
Profesor wyszedł z Sali i w drzwiach minął się z Woźnicką
Ag: Cześć ruda
W: Hej
Ag: Co tam u ciebie opowiadaj
W Cicho kobieto dziecko mi obudzisz
Ag: Nie zauważyłam jej sorki
Przyjaciółka usiadła obok lekarki:
Ag: No to słucham opowiadaj
W: A co chcesz wiedzieć?
Ag: Jak się czujesz, co z maluchem. O sytuację z wczoraj, nie pytam, wczoraj mi wszystko Andrzej powiedział. Poza tym nie chcę Cię męczyć, bo sama wiesz, co ja kiedyś przechodziłam
W: Tak. Pamiętam wtedy, nie wiedziałam jak Cię pocieszyć. Teraz wiem jak się czułaś
Ag: Dobra zmieńmy temat. Nie będziemy się smucić. Jak się czujesz?
W: Wszyscy mi dzisiaj zadają to pytanie. Już mi się nie chce opowiadać
Ag: Co się dziwisz w końcu w szpitalu jesteś
W: Też prawda. Ale ze mną jest wszystko okej z paluszkiem też, dzięki Bogu
Ag: To dobrze. A jesteś głodna czy coś, bo jak chcesz to skocze Ci do bufetu po jakieś jedzenie
W: Nie dzięki jadłam już, poza tym mój mąż przyniósł mi pełno jedzenia
Ag: Chciałabym mieć takiego faceta, jakiego ty masz
W: No cóż kochana mi się należało po tylu porażkach
Ag: A mi to może nie?
W: Agatko twój księże jeszcze nadejdzie, albo się jeszcze nie narodził
Ag: Oby nadszedł. Nie chce zostać starą panna z tuzinem kotów. Mogłam się brać za Andrzeja, kiedy był on twoim największym wrogiem
W: Niestety Agatko teraz jest to niemożliwe
Ag: Ale pomarzyć zawsze można
W: Ty musisz na swojego księcia jeszcze poczekać
Ag: Jestem ciekawa jak długo. Zaraz sama wsiądę na konia i zacznę go szukać
W: Oj Agatko Agatko jak ty coś czasem powiesz
Fajny rozdział czekam na więcej
OdpowiedzUsuń