Z lekkim opóźnieniem, ale jest trzecia, a zarazem ostatnia część tegoż opowiadania. Nie będę się za bardzo rozpisywać, ale dziękuje, za to, że czytacie i komentujecie moje opowiadania. Bardzo dziękuje. Nawet nie wiecie jakie to jest motywujące. Zapraszam i życzę miłego czytania./ Ada
Trzecia część
Otwiera, a w drzwiach staje Kinga:
W: Kinga? Co ty tu robisz?
K: Musimy pogadać, jesteś sama?
W: Nie Andrzej bawi się z małą w salonie
K: Możemy chwilę pogadać muszę ci coś powiedzieć
W: No, ale streszczaj się
K: Zadowolona jesteś?
W: Co?
K: Zabrałaś mi faceta. Nie rozumiesz, że ja go kocham
W: A myślisz, że ja go nie. Jesteśmy szczęśliwi. Mamy córę i planujemy też kolejne dzieci i nie rozumiem, po co tutaj przyszłaś
K: A ty myślisz, że moje dziecko nie potrzebuje ojca
W: Co ty powiedziałaś?
K: To, co słyszałaś. Jestem w ciąży z Andrzejem. Spodziewam się dziecka. A on przyszedł do ciebie tylko dla tego, że chciał zająć się córkę. Zobaczysz Andrzej będzie ze mną kochamy się i razem stworzymy rodzinę bez ciebie i tego twojego małego bachora
Wiktorię zamurowało, czemu on nie powiedział jej wcześniej, że Kinga jest z nim w ciąży. Pewnie w ogóle by do niego nie wróciła. Łzy zaczęły jej spływać po policzku. Zatrzasnęła drzwi, po czym pobiegła na górę do sypialni. Chirurg zdziwiony zachowaniem kobiety poszedł w jej ślady zostawiając w salonie bawiącą się Julię. Wszedł do sypialni i zobaczył Wiktorię, która pakowała swoje rzeczy:
A: Skarbie, co ty robisz?
W: Pakuje się nie widać
A: Ale, po co?
W: To koniec Andrzej to nie ma sensu
A: Co?
W: Ja wiedziałam, że to był błąd żebyśmy do siebie wrócili. Po co ja w ogóle tu przyjechałam, po co ci mówiłam o dziecku pewnie dalej byłbyś szczęśliwy z Kingą. W końcu mieliście się pobrać. Odchodzę będziesz mógł się widywać z córką do póki tu jeszcze będziemy
Wiktorii łzy spływały po policzku
A: Do jasnej cholery, co ty wygadujesz, co się stało?
W: Była przed chwilą Kinga
A: Kinga? Co ona chciała?
W: powiedziała, że mam się od ciebie odczepić, bo i tak do niej wrócisz, bo jest z tobą w ciąży. Gratuluje
A: Co?
W: Będziesz miał dziecko z Kingą i najlepiej będzie, jeśli jeszcze dziś razem z Julką wyprowadzimy się z twojego domu
A: Nie! Nie pozwolę na to
Falkowicz zaczął rozpakowywać walizkę Wiktorii
A: Kocham Cię Wiktoria
W: Andrzej tak będzie lepiej, jeśli znikniemy z twojego życia. Wcześniej dawałyśmy sobie rade same, może z małą pomocą Przemka, ale teraz poradzimy sobie
A: Posłuchaj mnie przez chwilę
Wziął Wikorię za ręce:
A: Kinga nie jest ze mną w ciąży to nie jest moje dziecko
W: Ona powiedziała, że twoje
A: Nie ani moje ani nikogo innego W Nie rozumiem cię
A: Wiki Kinga nie jest w ciąży
W: Ale jak to?
A: Ona nie może mieć dzieci. Więc nie rozumiem, co ty robisz. Spójrz na mnie
Podniósł jej podbródek tak, że była zmuszona patrzeć mu w oczy:
A: Kocham Ciebie i Julkę. Jesteście dla mnie najważniejsze. Już nigdy was nie zostawię rozumiesz Kocham Cię jak nikogo innego. Liczysz się tylko ty i Jula + jeszcze inne nasze dzieci
W: Ja też cię kocham Andrzej i nigdy nie przestanę, ale nie zapędzasz się tak z tymi dziećmi. Na razie starczy mi dwójka
F: Tak jest pani doktor. To może zaczniemy od razu do pracy nad małym Falkowiczem Juniorem
W: O nie ja chcę dziewczynkę
F: Będzie chłopak już ja się o to postaram
Falkowicz wstał nie przestając całować Wiktorii. Położył ją na łóżku, a on na niej. Ściągnął jej bluzkę i zaczął całować brzuch. Wiki rozpinała mu koszulę. Jednak tą chwile przerwała Julka, która otworzyła drzwi od sypialni rodziców. Falkowicz szybko zszedł z Wiktorii i położył się obok niej śmiejąc się, a Consalida zaczęła ubierać bluzkę:
J: Cio lobicie?
A: Twojego brata
J: A jak?
W: Andrzej przestań ona jest jeszcze za mała
A: To może powiemy jej od razu niech się dziecko uczy
W: To nie jest czas i miejsce na to. To, co byś chciała Julciu?
J: Pobawicie się ze mną?
A: Tak już idź na chwile do swojego pokoju zaraz przyjdziemy z mamą
Mała wyszła z sypialni i pobiegła do siebie:
W: I co teraz
A: Spokojnie kotku popracujemy nad tym wieczorem. Mam nadzieję, że Jula dzisiaj szybko zaśnie
W: Ale mi nie oto chodziło napaleńcu. Jak wytłumaczysz trzyletniemu dziecku?
A: Spokojnie wymyślę coś później chyba, że zapomni
W: Ona tak łatwo nie odpuści
A: A no to pomożesz mi coś wymyślić
W: Chciałbyś dobra chodź do niej, bo ona jest tak samo niecierpliwa jak tatuś
A: Wiesz, co obrażę się zaraz
W: Oj tam przestań postaram się ciebie jakoś przekonać wieczorem
A: No ja myślę
J: Idziecie?
W: no już
Wyszli z sypialni i poszli do pokoju córki. Po roku Wiktoria urodziła chłopca, a potem pobrali się.Po trzech latach trafili im się bliźniaki chłopiec i dziewczynka. Para była bardzo szczęśliwa. Mimo małych sprzeczek i kłótni byli razem na zawsze, na dobre i na złe….
Świetne opowiadanie.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne i kontynuację poprzedniego.
Pozrawiam Kasia
Bardzo dziękuje. Kolejna część poprzedniego opowiadania pojawi się na przełomie soboty- niedzieli
Usuń